Dlaczego Twoja strona nie wyświetla się w Google? Jak zaindeksować stronę w Google, na przykładzie JAS-FBG Doradztwo

Aktualizacja z października 2026: ta historia ma już zakończenie. Strona JAS-FBG Doradztwo jest w Google i pojawia się na pierwszej stronie wyników na nazwę firmy, ale pod nowym adresem.
Wyobraź sobie, że właśnie uruchomiłeś nową stronę internetową. Wszystko działa, strona wygląda świetnie, a mimo to po wpisaniu nazwy firmy w Google… nie ma jej nigdzie.
Właśnie z takim problemem zgłosiła się do mnie firma JAS-FBG Doradztwo. W tym artykule pokażę Ci, czym jest indeksacja, dlaczego nowa strona może nie pojawiać się w Google i jakie działania wykonaliśmy, żeby to zmienić.
Czym właściwie jest indeksacja strony?
Google nie pokazuje wszystkich stron świata od razu po ich utworzeniu. Jest ich po prostu za dużo. W 2026 jakieś 1,5 miliarda domen (sic!)
Możesz wyobrazić sobie Google jako ogromną bibliotekę. Jeżeli książka nie trafi do katalogu biblioteki (indeksu Google), nikt jej nie znajdzie — nawet jeśli fizycznie stoi już na półce. Tym właśnie jest indeksacja.



Dlaczego nowa strona może nie pojawiać się w Google?
Jeżeli właśnie uruchomiłeś nową stronę internetową i nie możesz jej znaleźć w Google, nie panikuj. Wbrew pozorom jest to całkowicie normalna sytuacja.
Nowa witryna nie trafia automatycznie do wyników wyszukiwania. Google musi ją najpierw odnaleźć, odwiedzić i ocenić. Dopiero później podejmuje decyzję o dodaniu jej do swojego indeksu.
Powodów, dla których strona nie pojawia się jeszcze w wyszukiwarce, może być kilka.

Strona jest po prostu nowa
To najczęstszy przypadek.
Google każdego dnia odkrywa miliony nowych adresów internetowych. Nie jest w stanie odwiedzić wszystkich od razu, dlatego nowe strony często muszą po prostu poczekać na swoją kolej.
Czasami trwa to kilka godzin, czasami kilka dni, a w niektórych przypadkach nawet kilka tygodni.
Google jeszcze nie wie o istnieniu strony
Jeżeli nigdzie nie zgłosisz swojej witryny, Google musi znaleźć ją samodzielnie.
Najczęściej dzieje się to poprzez linki prowadzące z innych stron internetowych.
Problem pojawia się wtedy, gdy nowa strona nie posiada żadnych linków i nigdzie nie została zgłoszona. W takiej sytuacji roboty Google mogą przez długi czas nawet nie wiedzieć o jej istnieniu. Przy obecnych ilościach codziennie tworzonych unikalnych URLi, Google po prostu nie nadąża z samodzielnym odkrywaniem wszystkiego. Trzeba mu trochę pomóc.
Strona blokuje indeksację
Czasami problem jest bardziej techniczny.
W WordPressie istnieje opcja blokowania indeksowania przez wyszukiwarki. Dodatkowo można przypadkowo ustawić znaczniki noindex lub błędnie skonfigurować plik robots.txt, który jest instrukcją dla „robotów”, odnośnie tego czy w ogóle wolno im wejść na stronę i ewentualnie co mogą, a czego nie mogą na niej zobaczyć.
W efekcie Google odwiedza stronę, ale otrzymuje informację, że nie powinien dodawać jej do wyników wyszukiwania.

Brakuje mapy strony i Google Search Console
Google Search Console to podstawowe narzędzie do komunikacji z wyszukiwarką Google. Z kolei mapa strony to nic innego jak spis wszystkich linków w ramach strony internetowej (który można kontrolować, jeśli nie chcemy, by jakieś linki były publicznie dostępne), pomagający Googlowi skatalogować podstrony i poruszać się pomiędzy nimi.
Dzięki GSC możemy zgłosić stronę do indeksacji, przesłać mapę witryny oraz sprawdzić, czy Google napotkał jakieś błędy podczas analizowania strony. To niezwykle przydatne narzędzie w naszej komunikacji z algorytmem.
Brak Search Console nie uniemożliwia indeksacji, ale znacząco utrudnia kontrolowanie całego procesu.
Strona nie daje Google wystarczającego kontekstu
To problem, który często pojawia się przy nowych domenach i subdomenach.
Nawet jeśli technicznie wszystko działa poprawnie, Google może nie być jeszcze pewny:
- czym zajmuje się firma,
- jakie usługi oferuje,
- czy strona jest ważna dla użytkowników,
- czy warto pokazywać ją w wynikach wyszukiwania.
Właśnie dlatego tak ważne są odpowiednio przygotowane treści, linkowanie wewnętrzne oraz sygnały płynące z innych stron internetowych.

Case Study: JAS-FBG Doradztwo
W teorii wszystko brzmi prosto. Strona powinna zostać odnaleziona przez Google, zaindeksowana i zacząć pojawiać się w wynikach wyszukiwania.
W praktyce bywa różnie.
Niedawno rozpocząłem współpracę z firmą JAS-FBG Doradztwo. Strona została wykonana i uruchomiona przez kogoś innego, jednak mimo upływu czasu nadal nie pojawiała się w wynikach wyszukiwania Google.
Pierwszym krokiem było więc sprawdzenie, czy problem wynika z błędu technicznego, czy może z czegoś mniej oczywistego.
Co zastałem na początku?
Na szczęście sytuacja nie wyglądała tak źle, jak mogłoby się wydawać. Po analizie strony okazało się, że kilka ważnych elementów było już poprawnie skonfigurowanych:
✅ strona korzystała z wtyczki Yoast SEO, pomagającej w poprawnym ustawianiu elementów SEO
✅ plik robots.txt pozwalał robotom Google na odwiedzanie witryny
✅ WordPress nie blokował indeksowania strony
✅ strona była dostępna dla użytkowników i działała prawidłowo
Jednocześnie pojawiło się kilka rzeczy wymagających poprawy:
❌ brak konfiguracji Google Search Console
❌ brak zoptymalizowanych tytułów SEO dla podstron
❌ brak przygotowanych opisów Meta Description
❌ adresy URL nie były dostosowane pod SEO
❌ strona nie była widoczna w wynikach wyszukiwania Google
❌ niektóre podstrony wymagały dopracowania lub całkowitego uzupełnienia treści
Prosto mówiąc — fundamenty były, ale Google nadal nie otrzymywał wystarczająco dużo informacji o nowej witrynie.
Co zostało wykonane?
Po wykluczeniu najczęstszych problemów technicznych przyszedł czas na działania, które pomagają Google lepiej zrozumieć i odnaleźć stronę.
1. Weryfikacja domeny w Google Search Console
Pierwszym krokiem było dodanie i zweryfikowanie domeny w Google Search Console.
Dzięki temu mogłem sprawdzać status indeksacji, monitorować błędy oraz komunikować się bezpośrednio z wyszukiwarką Google.
2. Dodanie map strony (sitemap XML)
Następnie przesłałem do Google mapy witryny wygenerowane przez Yoast SEO.
Mapa strony działa trochę jak spis treści książki. Zawiera listę adresów URL, które warto odwiedzić i przeanalizować.
W przypadku JAS-FBG Doradztwo zgłoszone zostały:
- sitemap_index.xml
- post-sitemap.xml
- page-sitemap.xml

3. Zgłoszenie strony do indeksacji
Po skonfigurowaniu Search Console zgłosiłem stronę do indeksacji.
Warto jednak pamiętać, że nie jest to magiczny przycisk sprawiający, że strona pojawi się w Google po kilku minutach.
To raczej informacja dla Google:
„Hej, tutaj jest nowa strona. Warto ją sprawdzić.”
Ostateczna decyzja nadal należy do algorytmu wyszukiwarki.
4. Monitoring procesu indeksacji
Od momentu wdrożenia zmian regularnie monitoruję status strony i sprawdzam, czy pojawiają się pierwsze sygnały aktywności w wynikach wyszukiwania.
Przy nowych domenach i subdomenach często potrzeba trochę cierpliwości. Google musi najpierw odwiedzić witrynę, przeanalizować jej zawartość i zdecydować, czy oraz w jaki sposób dodać ją do indeksu.
Problem, który nie był techniczny
Po wykonaniu podstawowych działań technicznych wszystko wyglądało poprawnie.
Google mógł odwiedzać stronę. Robots.txt nie blokował dostępu. Nie było znacznika noindex. Sitemapy zostały przesłane do Google Search Console. Strona działała poprawnie i nie zgłaszała żadnych poważnych błędów. A mimo to nadal nie pojawiała się w wynikach wyszukiwania. W tym momencie trzeba było spojrzeć trochę szerzej, bo czasami problem nie leży w samej stronie internetowej. Problemem może być to, jak Google postrzega ją w szerszym kontekście.
Subdomena, której prawie nie było widać
Strona JAS-FBG Doradztwo działa wtedy jako osobna subdomena i to właśnie tam znajdują się treści związane z doradztwem celnym, podatkowym oraz usługami świadczonymi przez spółkę.
Jednocześnie spółka funkcjonuje obok głównej firmy JAS-FBG.
Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że skoro obie strony należą do tej samej grupy, Google automatycznie zrozumie ich powiązanie. Niestety nie zawsze tak to działa. W tym przypadku po wpisaniu w Google nazw związanych z JAS-FBG Doradztwo wyświetlały się tylko wyniki pochodzące z głównej domeny firmy. Google nie kojarzył jeszcze nowej strony z marką tak mocno, jak głównej domeny.
Po analizie głównej strony okazało się, że informacje o spółce doradczej były dostępne, ale dość głęboko ukryte w strukturze serwisu.

Link do nowej strony istniał, jednak nie był szczególnie eksponowany ani dla użytkowników, ani dla wyszukiwarki.

Moim zdaniem stanowi to duży problem i dla człowieka i dla Google. Algorytm analizuje strukturę strony, powiązania pomiędzy podstronami oraz sposób linkowania. Im łatwiej odnaleźć daną stronę i im częściej jest ona polecana przez inne podstrony, tym większe znaczenie może jej przypisać.
Dlaczego ma to znaczenie?
Wyobraź sobie, że otwierasz nową restaurację. Masz lokal, menu i wszystko jest gotowe. Ale nigdzie nie ma szyldu, drogowskazów ani informacji, że to właśnie tutaj znajduje się wejście. Technicznie restauracja istnieje. Problem w tym, że mało kto wie, gdzie jej szukać.
Podobnie działa to w przypadku nowych stron internetowych.
Google bardzo często wykorzystuje linki oraz powiązania pomiędzy stronami jako sygnał zaufania. Jeżeli ważna strona poleca inną stronę i robi to w widocznym miejscu, algorytm otrzymuje dodatkową informację:
„To jest ważny element tej marki.”
Co zaleciłem?
W tym przypadku rekomendacja nie dotyczyła kolejnych ustawień technicznych, ale poprawy widoczności nowej strony w całym ekosystemie marki.
Zaleciłem między innymi:
- dodanie bezpośredniego linku do JAS-FBG Doradztwo w menu strony głównej spółki,
- rozbudowanie istniejącej podstrony o dodatkowy tekst opisujący działalność spółki,
- wykorzystanie słów kluczowych związanych z doradztwem,
- dodanie naturalnych linków prowadzących do nowej strony,
- umieszczenie widocznego przycisku zachęcającego do odwiedzenia serwisu.
Prosto mówiąc: chodziło o to, aby zarówno użytkownicy, jak i Google otrzymali jasny sygnał, że nowa strona jest istotną częścią działalności firmy. To właśnie takie działania często robią większą różnicę niż kolejne klikanie przycisku „Poproś o indeksację”.
Pierwsze efekty indeksowania strony
Aktualizacja 22.06.2026
Na ten moment strona nadal posiada status „Crawled – currently not indexed”, co oznacza, że Google odwiedził już witrynę, ale nie zdecydował jeszcze o pełnym dodaniu jej do indeksu.
Mimo to pojawił się pierwszy pozytywny sygnał.
W danych Google Search Console zauważyłem pierwsze wyświetlenie strony w wynikach wyszukiwania dla zapytania związanego z marką JAS-FBG. To niewielka liczba, ale pokazuje, że Google zaczyna kojarzyć nową stronę z firmą i testować jej obecność w wynikach wyszukiwania.
To dobry przykład tego, że indeksacja nie zawsze jest procesem zero-jedynkowym. Czasami pierwsze sygnały pojawiają się jeszcze zanim raporty w Google Search Console pokażą pełną indeksację strony.

Oczywiście pojedyncze wyświetlenie nie jest jeszcze powodem do otwierania szampana 😉 Jednak jest to pierwszy znak, że wykonane działania zaczynają przynosić efekty.
W kolejnych tygodniach będę monitorował sytuację i aktualizował ten artykuł o dalsze postępy.
Aktualizacja 30.06.2026
Po tygodniu od podjęcia pierwszych działań w Google Search Console widać, że Google zna adres URL, potrafi go crawlować i nawet testowo pokazuje go w wynikach wyszukiwania, ale nie dodał go jeszcze do głównego indeksu.
Na etapie pomiędzy crawlowaniem a pełnym zaindeksowaniem Search Console może już raportować:
- zapytania,
- wyświetlenia,
- pozycję,
mimo że:
- audyt
site:domainnic nie pokazuje, - URL Inspection nadal mówi „Nie znajduje się w indeksie”.

Dlaczego są wyświetlenia, skoro strony "nie ma"?
Bo Search Console mierzy ekspozycję URL w wynikach wyszukiwania, a nie tylko strony obecne w stabilnym indeksie.
Google może:
- wygenerować wynik,
- pokazać go niewielkiej liczbie użytkowników,
- sprawdzić CTR,
- sprawdzić zachowanie użytkowników,
- a dopiero potem zdecydować o pełnym indeksowaniu.
Co dalej?
W momencie publikacji tego artykułu proces indeksacji nadal trwa. Kolejnymi krokami będzie rozwój treści na stronie, budowanie linkowania wewnętrznego, utworzenie wizytówki Google oraz dalsze monitorowanie efektów w Google Search Console. Jak się okazało, ostatecznie potrzebny był krok, którego wtedy nie planowałem. Opisuję go w aktualizacji z października.
Aktualizacja 28.07.2026
Od ostatniej aktualizacji udało się wykonać kolejne działania, które mają pomóc Google lepiej zrozumieć nową stronę i jej powiązanie z marką JAS-FBG. Na tym etapie większość pracy nie dotyczy już samej konfiguracji technicznej, ale budowania zaufania do strony i dostarczania Google kolejnych sygnałów, że jest to wartościowa witryna.
W pierwszej kolejności uzupełniłem praktycznie wszystkie podstrony usług. Na początku projektu część z nich była jeszcze pusta lub zawierała jedynie szczątkowe informacje. Dzisiaj każda z nich posiada już własny tytuł SEO, meta description, poprawnie ustawione nagłówki, opisy obrazów oraz podstawową treść opisującą daną usługę. To oczywiście dopiero początek — w kolejnych miesiącach planuję sukcesywnie rozbudowywać każdą z tych podstron o znacznie bardziej szczegółowe materiały, ale już teraz można zapoznać się z ich aktualną zawartością:
- Obsługa CBAM
- Doradztwo celne
- Doradztwo podatkowe
- AML/CFT – wdrożenie i obsługa
- Ochrona danych osobowych (RODO)
- Postępowania i kontrole celno-podatkowe
- Sankcje gospodarcze
- Newsletter celno-podatkowy
Równolegle zleciłem klientowi wdrożenie zmian w linkowaniu na głównej domenie JAS-FBG. Strona doradztwa została mocniej powiązana z główną marką, a użytkownicy i roboty Google mogą łatwiej dotrzeć zarówno do strony głównej doradztwa, jak i do poszczególnych usług.
Kolejnym krokiem było rozpoczęcie budowy profilu linków zewnętrznych. Powstała wizytówka Google Business Profile dla JAS-FBG Doradztwo, zoptymalizowana pod najważniejsze frazy związane z działalnością spółki. Wizytówka zawiera link prowadzący do strony internetowej i zaczęły pojawiać się na niej pierwsze pozytywne opinie. Dodatkowo opublikowałem wpis z linkiem do strony również na własnej wizytówce Google TYLKO Studio.
Rozpocząłem także budowanie podstawowego profilu linków typu NAP (Name, Address, Phone), dodając firmę do wybranych katalogów przedsiębiorstw. Nie są to działania, które same w sobie gwarantują indeksację, ale pomagają Google odnaleźć nową stronę i potwierdzić jej istnienie w różnych źródłach.
Ciekawym krokiem była również aktualizacja wpisu dotyczącego grupy JAS-FBG w Wikipedii. Dodałem tam odnośnik do strony JAS-FBG Doradztwo jako spółki należącej do grupy, dzięki czemu pojawił się kolejny naturalny link prowadzący do strony doradztwa.
Przez ostatnie tygodnie poświęciłem też sporo czasu na analizę samego procesu indeksacji. Zweryfikowałem konfigurację robots.txt, mapy strony XML, odpowiedzi serwera, nagłówki HTTP, znaczniki canonical, strukturę HTML, sposób renderowania strony przez roboty Google oraz linkowanie wewnętrzne. Nie znalazłem błędów technicznych, które mogłyby blokować indeksację. Google poprawnie odwiedza stronę, pobiera jej zawartość i renderuje wszystkie podstrony. Coraz bardziej skłaniam się więc do wniosku, że w tym przypadku problem nie wynika z błędnej konfiguracji strony, ale z faktu, że jest to nowa subdomena, która dopiero buduje swoją historię i zaufanie w oczach Google.
Na dzień publikacji tej aktualizacji Google nadal raportuje status „Crawled – currently not indexed” dla części adresów URL. Mimo to widać postęp – kolejne podstrony są odwiedzane przez Googlebota, a po ręcznym zgłoszeniu do indeksacji pojawiają się informacje o ich crawlowaniu. Poniżej zamieszczam aktualny zrzut ekranu z Google Search Console pokazujący obecny etap procesu.

Finał: nowa domena
Aktualizacja 21.10.2026
Ta aktualizacja zamyka historię. Strona JAS-FBG Doradztwo jest dziś w Google, ale nie pod adresem, od którego zaczynaliśmy. Poniżej opisuję, co odkryłem, dlaczego zdecydowaliśmy się na nową domenę i co z tego wynikło.
Historia, której nie widać w Search Console
Przez pierwsze dwa miesiące zakładałem, że mam do czynienia z nową subdomeną, która dopiero buduje zaufanie. Dopiero analiza historii domeny w Ahrefs zmieniła ten obraz.
Strona doradztwa nie była nowa. Od drugiej połowy 2024 roku powoli zdobywała widoczność, a latem 2025 roku pojawiała się w wynikach na około 40 fraz. Potem przyszło załamanie. Spadek zaczął się po czerwcowej aktualizacji podstawowej algorytmu Google (zakończonej 17 lipca 2025), trwał przez sierpniową aktualizację antyspamową, a w listopadzie 2025 roku Ahrefs nie notował już żadnej frazy. Wszystko to stało się, zanim rozpoczęliśmy współpracę. Wtedy to pierwszy raz przyszedł mi do głowy pomysł, że z domeną coś może być poważnie nie tak i poddałem pomysł ewentualnej migracji strony internetowej na nową domenę. Klient nie zdecydował się na to od razu, postanowił podjąć dalsze próby pracy nad starą subdomeną.

Czym była wtedy strona? W dużej mierze pustą wizytówką: cienkie podstrony, powielone treści, brak opisów usług. Search Console nie pokazywał żadnych ręcznych działań, więc nie była to kara nałożona przez pracownika Google. Moim zdaniem algorytm przy kolejnych aktualizacjach oceniających jakość uznał po prostu, że strona nie wnosi nic wartościowego. To hipoteza, bo Google nie podaje powodów takich decyzji.
Cztery miesiące pracy bez efektu
Taka ocena nie znika w chwili, gdy poprawisz treści. Przekonałem się o tym w praktyce.
Od czerwca do października 2026 roku zrobiliśmy wszystko, co w takiej sytuacji powinno pomóc: uzupełnione podstrony usług, tytuły, opisy i nagłówki, linki z domeny głównej grupy, wizytówka Google, katalogi firm i Wikipedia. Według Ahrefs liczba domen linkujących wzrosła do około 12. Wyświetlenia w Search Console rosły, Googlebot regularnie odwiedzał stronę. A mimo to strona nie wróciła do indeksu – większość adresów wciąż miała status „Strona zeskanowana – obecnie nie zindeksowana”.
Google musi stronę ocenić od nowa i uznać, że tym razem warto ją pokazywać. Ile to potrwa, nie wie nikt. Mogą to być tygodnie, mogą być kolejne miesiące, a firma w tym czasie nie istnieje w wynikach na własną nazwę.
Bing nie miał żadnych zastrzeżeń
Przez cały ten czas, gdy Google uparcie odrzucał stronę, Bing ją indeksował. Te same adresy, ta sama treść, ten sam serwer.

To oznacza, że strona była w pełni dostępna dla robotów wyszukiwarek. Gdyby problem był techniczny, Bing miałby go tak samo. Uczciwie trzeba dodać, że Bing jest dużo mniej wybredny niż Google, więc jego indeksacja nie świadczy o tym, że strona była świetna. Świadczy o tym, że była technicznie poprawna, a decyzja o jej odrzuceniu zapadała wyłącznie po stronie Google.
Mapa strony, której Google nie widział
Najdziwniejsze było jednak coś, czego wcześniej w swojej pracy nie spotkałem. Mapy strony były poprawne, działały i były przesłane do Search Console, a mimo to Google nie odkrywał z nich adresów. Każdą podstronę i każdy artykuł musiałem ręcznie wpisać w narzędzie do sprawdzania adresów URL i poprosić o indeksację. Dopiero wtedy Google je odwiedzał – i od razu odkładał jako „zeskanowane – obecnie nie zindeksowane”. Przy mniej więcej połowie adresów narzędzie pokazywało do tego, że nie wykryto mapy strony, która by je zawierała, choć każdy z nich w mapie był.

Mapa strony to dla Google wskazówka, a nie polecenie. Moja interpretacja: skoro algorytm wcześniej ocenił ten adres jako mało wartościowy, nie poświęcał mu uwagi.
Decyzja: nowy adres
Do tego dochodził jeszcze jeden element: domena główna, pod którą działała subdomena, przekierowywała na zupełnie inny adres: jasfbg.com.pl. Nie wiem, czy miało to wpływ, ale był to kolejny czynnik, który był dla mnie podejrzany biorąc pod uwagę okoliczności.
Własna domena daje pełną kontrolę nad adresem i przekierowaniami, bez zależności od konfiguracji domeny grupy. Strona i tak przechodziła przebudowę i nie miała jeszcze ruchu z wyszukiwarki, więc lepszego momentu na przeprowadzkę nie będzie: każdy kolejny miesiąc zwłoki podnosi jej koszt.
Test z jedną stroną
Zamiast od razu przenosić całą stronę, zrobiłem tani test. Na nowej domenie jasfbgdoradztwo.pl opublikowałem samą stronę główną, w wersji tymczasowej, bez podstron i rozbudowanych treści. Po to, żeby sprawdzić czy problem Google wynika rzeczywiście z samej domeny, czy być może tak mocno kojarzy markę JAS-FBG z ich główną witryną, że zwyczajnie odmawia zaindeksowania nowej strony internetowej dla podspółki o praktycznie tej samej nazwie: JAS-FBG Doradztwo.
4 października przygotowałem i opublikowałem prostą stronę główną i po 2 godzinach strona była już w indeksie Google, a dzień później Search Console pokazał pierwsze kliknięcia.
To porównanie mówi więcej niż jakakolwiek analiza techniczna. Na subdomenie każdy adres, który ręcznie wskazywałem Google, był odwiedzany i odrzucany – także rozbudowane podstrony usług i artykuły eksperckie. W tym samym czasie na nowej domenie, do której nie prowadził jeszcze żaden link, prosta tymczasowa strona główna trafiła do indeksu bez żadnych trudności. Ta sama firma, ta sama nazwa, nieporównywalnie mniej treści. Różnica polegała tylko na adresie.
Na tej podstawie klient zdecydował się ostatecznie na przeniesienie strony.
Jak przenieśliśmy stronę
Migracja to moment, w którym najłatwiej stracić to, co już zostało zbudowane. Dlatego:
- wszystkie podstrony i artykuły dostały na nowej domenie te same adresy co na starej,
- każdy stary adres przekierowuje (301) na swój odpowiednik, więc linki z wizytówki, katalogów i Wikipedii nadal prowadzą we właściwe miejsce,
- do dnia startu podstrony na nowej domenie były wyłączone z indeksowania, żeby do Google nie trafiły niegotowe wersje,
- w Search Console dodałem nową domenę, przesłałem mapę strony i 16 października zgłosiłem zmianę adresu,
- statystyki w Google Analytics zbieramy w tej samej usłudze, więc dane z obu adresów tworzą jedną historię,
- przekierowania ze starych adresów zostają na co najmniej 12 miesięcy.
Efekt
16 października opublikowaliśmy wszystkie podstrony. Już następnego dnia zapytanie site:jasfbgdoradztwo.pl zwracało cztery strony wyników.

Te same teksty usług i artykułów, które na subdomenie przez miesiące lądowały w „zeskanowane – obecnie nie zindeksowane”, na nowej domenie trafiły do indeksu w ciągu jednego dnia. Google sam odnalazł je z mapy strony, bez ręcznego zgłaszania każdego adresu. Oczywiście pomogła w tym poprawnie przeprowadzona migracja: przekierowania ze starych adresów i zgłoszenie zmiany adresu w Search Console to dla Google jasna informacja, gdzie teraz szukać strony. Na subdomenie jednak nawet ręczne wskazywanie każdego adresu z osobna nie przynosiło efektu.
Ważniejsze przyszło 18 października. Po wpisaniu w Google zwykłego zapytania „jas fbg doradztwo” strona JAS-FBG Doradztwo pojawiła się na pierwszej stronie wyników, tuż pod stroną spółki w serwisie grupy. Przez cały okres na subdomenie to samo zapytanie pokazywało wyłącznie wyniki z głównej domeny grupy – od tego problemu zaczęła się ta historia.

Search Console potwierdza zmianę. Od 4 do 18 października nowa domena zebrała 101 wyświetleń i 8 kliknięć, a wyraźny wzrost zaczął się w dniu publikacji podstron.

Wnioski
1 – Trzeba wykluczyć błędy techniczne.
Blokada w WordPressie, noindex czy robots.txt to najczęstsze przyczyny problemów z indeksacją, a sprawdzenie ich zajmuje kilka minut.
2 – Historia adresu.
Search Console pokazuje tylko okres od momentu, w którym go podłączysz. To, co działo się ze stroną wcześniej, zobaczysz w narzędziach takich jak Ahrefs, i to może całkowicie zmienić diagnozę. W tym przypadku nie sprawdziłem historii lata wstecz, bo oparłem diagnozę na informacjach, które otrzymałem. Także jeśli badasz to dla siebie – miej to na uwadze. Jeśli poprosisz o zbadanie sytuacji kogoś innego – pamiętaj, żeby jemu też o tym wspomnieć 😉
3 – Porównaj z inną wyszukiwarką.
Jeśli Bing indeksuje stronę, a Google nie, problem prawdopodobnie nie leży w konfiguracji. To może być wskazówka do tego, czy problem jest globalny.
4 – Testuj tanio, zanim podejmiesz dużą decyzję.
Jedna tymczasowa strona główna wystarczyła, żeby sprawdzić, czy nowy adres ma szansę. Migrację najlepiej przeprowadzić wtedy, gdy strona nie ma jeszcze ruchu – wtedy kosztuje najmniej.
Czy starą stronę na subdomenie dało się jeszcze wyciągnąć z tej sytuacji? Być może. Ale jak długo jeszcze by to potrwało? Ile treści trzeba zbudować, ile linków trzeba poprowadzić do strony, ile miesięcy wykonywać akcje, które nie wiadomo czy i kiedy coś zmienią? Tego nikt nie wie, bo Google nie ma dla nas checklisty i paska postępu, który powiedziałby Ci – zrób jeszcze te 3 rzeczy i wszystko będzie dobrze.
Być może w przypadku kogoś, komu się nie śpieszy, dla kogo jest to rzecz poboczna, można by pociągnąć takie akcje dłużej. Jednak w przypadku firmy, która jest aktywna, która próbuje budować swój wizerunek i która, ze względu na branżę, potrzebuje social proof, przedłużający się stan braku widoczności w Google to nie tylko pieniądze wydawane z miesiąca na miesiąc na działania ale też realne ryzyko reputacyjne. Kto z Was zaufałby prawnikowi czy doradcy, których nie da się znaleźć w Google? Jak w ogóle szukalibyście doradcy czy prawnika? Znaleźlibyście ich przez post na LinkedIn albo z polecenia z wpisu na stronie agencji celnej? No nie. Szukacie w Google. Tutaj czas przeważył na decyzji.
W tym wpisie:
Sprawdź też
Sprawdź też
Jak stworzyć stronę internetową?
Jak stworzyć stronę internetową? Nie jest to poradnik kodowania, raczej przedstawienie podstawowych zasad i możliwości
Jak reklamować firmę w Internecie?
Jak reklamować firmę w Internecie? Jakie są najpopularniejsze metody i do czego możesz dążyć?
UX a UI – Czym się różnią? (UX co to?! UI co to?!)
Internet pyta: UX a UI? UX co to? UI co to? Odpowiadamy. Przystępnie. Czym są te frazy i dlaczego muszą iść w parze w projektowaniu stron?


